Orliki górą!

Zespół trenera Szymona Nowaczyka czekało w miniony weekend bardzo trudne zadanie. Przebudowana drużyna, pod okiem swojego szkoleniowca musiała mierzyć się z jak zwykle silną ekipą Kłosa Zaniemyśl. Co więcej, inauguracja naszego zespołu wypadła na wyjeździe.

Spotkanie zespół Szkoły Futbolu rozpoczął zdecydowanie i szybko zepchnął gospodarzy do obrony,  co już w 2 minucie zaowocowało golem Kuby Piekielniaka. Niestety, po kilku minutach tempo gry przyjezdnych spadło, dostosowali się pod tym względem do drużyny Kłosa. Gospodarze wyrównali, potem znowu gola strzela Kuba po przytomnym przechwycie i… ponownie Szkoła Futbolu zwolniła grę.

W szeregi podopiecznych trenera Szymona wdarła się nerwowość oraz niedokładność, zawodziła również skuteczność. Wszystkie groźne sytuacje prokurowaliśmy sami, a w jednej z nich padło wyrównanie. Na przerwę drużyna zeszła z dużym niedosytem, ale i ze świadomością, że sama sobie jest winna.

Szybka analiza błędów i sportowa złość, która buzowała w chłopcach, dała odpowiednie efekty. Wprawdzie tuż po rozpoczęciu gry szansę na objęcie prowadzenia mieli nasi przeciwnicy, ale potem to Szkoła Futbolu wrzuciła w końcu wyższy bieg, zwłaszcza na skrzydłach. W rezultacie w ciągu 15 minut padły 4 bramki – po 2 trafienia zaliczyli Eliasz Myszkowski i Gracjan Rzeźniczak. Eli popisał się najpierw przytomną reakcją w zamieszaniu pod bramką, a następnie stoickim spokojem, kiedy to wykończył akcję po przyjęciu piłki tyłem do bramki. Z kolei Gracjan przy pierwszym trafieniu dzięki swej nieustępliwości zmusił przeciwnika do błędu, a następnie po dobrym przyjęciu piłki w okolicy narożnika pola karnego nie dał szans bramkarzowi z Zaniemyśla. W tej sytuacji doskonałym, mierzonym , długim podaniem popisał się Krystian Nowak.

Niestety, po wyjściu na prowadzenie 6:2, dopadła gości zbytnia pewność siebie . Za mało pracy w każdym sektorze boiska spowodowało stratę 2 bramek w 5 minut, znowu po prezentach ze strony defensywy. Pochwalić jednak należy naszych zawodników, że nie spanikowali w takiej sytuacji i zareagowali w odpowiedni sposób.

Szkoła Futbolu uspokoiła grę i wypracowała sobie sobie kilka dobrych okazji na zdobycie gola, żadnej jednak nie udało się już wykorzystać. Z drugiej strony grający długimi piłkami gospodarze mieli i swoje okazje, ale na posterunku był Mati Bartkowiak, trzykroć świetnie interweniując.

Ambitnie grający gospodarze zdołali jeszcze w samej końcówce ponownie wykorzystać niefrasobliwość w naszych szeregach, jednak tuż po wznowieniu gry, Sędzia zakończył zawody i nasza wygrana na inaugurację stała się faktem!


Kłos Zaniemyśl – SF Luboń 5:6 (2:2) 
Piekielniak – 2
Myszkowski – 2 
Rzeźniczak – 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *