Remisowa sobota

Nie będą mile wspominać minionej soboty trzy nasze zespoły, którym przyszło rywalizować tego dnia. Niestety, mimo obiecujących prognoz, niemal cały dzień siąpił niemiły deszcz, a do tego pomimo wielkiego zaangażowania i świetnej walki w każdym z tych pojedynków Szkoła Futbolu zdobyła po jednym punkcie.

Zmagania przy Szkolnej rozpoczął najstarszy zespół, który w I lidze okręgowej Trampkarzy Starszych podejmował zawsze groźną ekipę Koziołka Poznań. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia podopiecznych trenera Leszka, bo już niemal pierwszą groźną akcję na bramkę zamienił Kamil Smoczyk. Widać, że popularny Wąski dochodzi już do optymalnej dyspozycji, co na pewno cieszy i pozwala z optymizmem spoglądać na kolejne mecze.

W następnych minutach na boisku niewiele było ciekawych akcji, ale obu drużynom nie można było odmówić zaangażowania. Walka trwała na całej długości i szerokości boiska, a końcówce pierwszej połowy do kieszonki sięgnął sędzia, pokazując żółtą kartkę Piotrowi Jabłońskiemu. Zdarzenie to miało potem spore reperkusje, ale po kolei.

Po zmianie stron obraz gry specjalnie się nie zmienił, a goście prostymi środkami starali się sforsować obronę Szkoły Futbolu. Niestety, po raz kolejny okazało się, że środki taki przynoszą skutek – w krótkim odstępie czasu Koziołek najpierw wyrównał, by po chwili wyjść na prowadzenie!

Chwilę potem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał (niestety zasłużenie) Piotrek Jabłoński i do końca spotkania Szkoła Futbolu grać musiała w osłabieniu. Na szczęście do remisu po składnej akcji całego zespołu doprowadził Kacper Grabowski i jeden punkt został w Luboniu.

Także z jednym punktem wrócili z Lusowa Młodzicy Starsi. Zespół rozgrywający swoje spotkania w II lidze zmierzył się z miejscowym UKSem na boisku, które… pozostawiało wiele do życzenia. Pomimo konfrontacyjnej postawy buńczucznych rodziców oraz aroganckiego podejścia, zarówno do gości, jak i do arbitra, zespół trenerów Marcina i Mikołaja był lepszy w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Tylko szczęściu zawdzięczają gospodarze, że Szkoła Futbolu tylko raz, za sprawą Piotra von Oppeln Bronikowskiego, trafiła do siatki.

Mecz zakończył się zatem remisem 1:1, który nie kontentował żadnej ze stron. Mimo to, cel szkoleniowy, jakim jest dawanie możliwości gry wszystkim zawodnikom z zespołu rocznika 2007/2008 został osiągnięty, z czego należy się cieszyć.

Sobotę swoim meczem przy ulicy Szkolnej zakończyli nasi Trampkarze Młodsi, a więc zawodnicy urodzeni w roku 2006. Ich rywale był groźny zespół Huraganu Pobiedziska – klubu, który słynie z dobrej pracy z młodzieżą i malowniczo położonego, pięknego i kameralnego obiektu.

Od początku spotkania widać było, że nikt w tym meczu tanio skóry nie sprzeda. Walka toczyła się na całej długości i szerokości boiska, a zawodnicy obu drużyn dawali z siebie wszystko. Raz jedni, raz drudzy szukali swojej szansy, ale wszelkie próby poczynań ofensywnych gości w zarodku gasili rozgrywający kapitalne spotkanie Rafał Skiba i Jan Wojciechowski. Po ich interwencjach ręce same składały się do oklasków, a poziom koncentracji i skuteczności mieli ponadprzeciętny.

Do przerwy Szkoła Futbolu zadała dwa ciosy – najpierw gola w debiucie, po dobitce zdobył Bartek Hirsch, dla którego było to niezwykle ważne trafienie – Bartek wraca do gry po ciężki urazie. Chwilę potem swój moment chwały miał nie kto inny, jak Kacper Perkowski – popularny Pyra przyjął piłkę przed polem karnym, odwrócił się i huknął nie do obrony, obok bezradnego bramkarza.

Wszystkim obserwatorom wydawało się, że po zmianie Stron Szkoła Futbolu pójdzie za ciosem – niestety, tak nie było. Do głosu zaczęli dochodzić ambitnie grający goście, którzy nie mieli zamiaru składać broni, zdobyli bramkę kontaktową. Tego, jak zakończy się to spotkanie, nie spodziewał się jednak nikt – w ostatniej akcji meczu po nieporozumieniu w szykach obronnych Szkoły Futbolu, w pozornie niegroźnej sytuacji Huragan wyrównał.

Obu zespołom należą się wielkie brawa za ambicję i serce zostawione na boisku. Kibice byli świadkami znakomitego meczu i liczymy, że nasz zespół zaprezentuje się podobnie za tydzień!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *